Przygotuj się na wizytę u dentysty

Strach, niepewność, przerażenie albo niepokój – to najczęstsze uczucia, które towarzyszą nam na egzaminach i… podczas wizyty u dentysty. W najbardziej skrajnych przypadkach pacjenci przed odwiedzeniem gabinetu dentystycznego zażywają nawet środki uspokajające, a medycyna w Polsce zna przypadki – głównie u dzieci, ale i u dorosłych – że aby w ogóle doszło do jakiegoś dentystycznego zabiegu, pacjent musi zostać całkowicie znieczulony. Przyczyny, dla których tak panicznie boimy się dentystów są przeróżne, ale warto wiedzieć, jak przygotować się do wizyty, aby przebiegała ona w sposób całkowicie neutralny. Chociaż dla większości osób wydaje się całkowicie naturalnym fakt, iż przed wizytą u stomatologa myje się zęby, to niejeden specjalista (dentysta-stomatolog) z Zielonej Góry przyznaje, że niestety nie każdy pacjent wykonuje tak podstawową czynność. Zdarzają się zbyt często sytuacje, w których nieświeży oddech i resztki jedzenia między zębami znacznie utrudniają lekarzowi pracę, nie mówiąc już o tym, że leczenie zębów, na których znajduje się pokarmowy osad, całkowicie mija się z celem. Dentyści apelują, aby – jeśli naprawdę brakuje nam czasu na umycie zębów – przynajmniej przepłukać je płynem do zębów albo chociaż mineralną wodą i usunąć językiem pozostałości lunchu lub obiadu. Takie zachowanie będzie nie tylko o wiele bardziej kulturalne, ale przede wszystkim o wiele bardziej higieniczne dla obu stron: dentysty oraz samego pacjenta.

Ponieważ jak zostało już wspomniane, stomatolog w niektórych osobach może budzić strach i nieprzyjemne uczucia, nasze przygotowanie do wizyty w gabinecie powinno rozegrać się także w sferze psychicznej. Jeśli boimy się bólu, warto zadzwonić wcześniej do gabinetu i dowiedzieć się, ile kosztuje dodatkowe znieczulenie albo czy dentysta stosuje tak zwany gaz rozweselający. Można również poprosić o przygotowanie specjalnej opaski na oczy (jest standardem w zachodnich gabinetach, w Polsce dopiero się powoli pojawia) lub o zasłonięcie sprzętów dentystycznych zanim pacjent nie zamknie oczu. Chociaż takie działania mogą się wydawać przesadzone i głupie, badania psychologiczne pokazują, że mają jednak znaczący wpływ na spokój pacjenta i pomagają mu się zrelaksować przed nieprzyjemnym faktem borowania albo leczenia kanałowego.

 

Jak to jest z ideałem piękna?

Z ideałami piękna bywało różnie na przestrzeni dziejów. Zwyczaj świat chciał uganiać się za ideałami, które mogli dogonić jedynie wybrańcy losu. Skłonność do promowania skrajności ma różne powody. Na przykład dla paleolitycznego kultu płodności za ideał służyła kobieta, którą współcześnie można zakwalifikować pod otyłą w sposób olbrzymi. Jej ogromne piersi, brzuch i uda dominują. Twarz ma tutaj minimalne znaczenie, liczy się to czym dysponuje środkowa część ciała. Figurka Wenus z Willendorfu to kobieta – matka dająca życie. Dwadzieścia dwa – dwadzieścia cztery tysiące lat temu była wyobrażeniem o idealnym pięknie. Dziś jest unikatowym okazem w zbiorach Naturhistorisches Museum w Wiedniu. Przy czym wprawia w osłupienie i daje do myślenia – bo czy współczesny świat nie wróci do promowania paleolitycznej Wenus?

Chodzi o to, że na kuli ziemskiej panuje istna epidemia otyłości, która może mieć wpływ na zmianę obowiązującego obecnie kanonu piękna. Od lat 90-tych XX wieku panuje rozmiar "zero" – trend ten nadali znani kreatorzy mody, a podchwyciły komercyjne media. Jeszcze na początku XXI wieku można było przeczytać w najbardziej rozchwytywanym przez kobiety czasopiśmie, że pani w rozmiarze 42 jest otyła. Dziś to czasopismo nieco zmieniło front i podejście do problematyki kobiecego piękna. Moda na "zerówkę" przyniosła to czego świat się nie spodziewał – masowe zachorowania z powodu zaburzeń w odżywianiu, które leczy się u psychiatrów. Czasem te schorzenia wymagają leczenia zamkniętego. Świat dał się zwariować na punkcie niedoścignionych ideałów, ale obecnie to się mocno zmienia – kobiety nabrały dystansu do tego co wymyślają kreatorzy mody. Przestają być ich niewolnicami  – po prostu zaczynają bawić się modą, ale nie biorą już jej tak śmiertelnie poważnie. II dekada XXI wieku mocno podkreśla indywidualność w wyglądzie – to bardzo dobrze, gdyż każda kobieta jest inna i nie musi już na siłę upodabniać się do celebrytek czy gwiazd filmowych lub estradowych. Prawdziwe słowa Aldony Różanek "Każdy człowiek jest innym kwiatem w ogrodzie wszechświata. Dlatego emanuje sobie tylko właściwym pięknem" – takie jest stanowisko pisarki, tworzącej pod pseudonimem Dona Rose. Trudno się z nią nie zgodzić – każda osoba jest inna. Dlatego też kosmetyczka w Tarnowie podchodzi do swoich klientek i klientów w sposób indywidualny. Salon kosmetyczny to znakomite miejsce do wypracowania takiego efektu w wyglądzie, który pozwoli zabłysnąć lepiej od najsłynniejszych gwiazd.

Słodzić czy nie słodzić – oto jest pytanie

Trzeba przyznać, że cukier jest bardzo pożądanym towarem handlowym. Pokazała to panika na rynku podczas dość sztucznie wykreowanego "kryzysu cukrowego", jaki miał miejsce kilka lat temu. Nagle okazało się, że hurtownicy nie mają swobodnego dostępu do słodkich kryształów, a wszelkie zamówienia miały być kontraktowane w cukrowniczych koncernach z ogromnym wyprzedzeniem. Rynek spożywczy uganiał się za cukrem – wynajmowano nawet "poszukiwaczy cukru", których prowizje za zdobycie towaru były wręcz niebotyczne. Ceny detalicznie gwałtownie podskoczyły. Ten chaos trwał jakieś trzy miesiące, po czym okazało się, ze cukru raczej nie zabraknie i nie trzeba robić szczególnych zapasów. Kryzys cukrowy mógłby trwać dłużej za czasów PRL, kiedy to dostęp do niego był limitowany i można go było wyłącznie nabyć za okazaniem kartek. Społeczeństwo nie miało wtedy takiego problemu z próchnicą (definicja z wikipedia.org)  jak obecnie.

XXI wiek to istna zaraza cukrowa, której sprzyja ciągły pośpiech zapracowanych osób. Nie są one w stanie dopilnować jakości posiłków spożywanych przez swoje pociechy – ufając najmłodszym domownikom dają im pieniądze na jedzenie, które młodzież wydaje na słodycze. Nie pomógł zakaz sprzedaży słodyczy w szkolnych sklepikach. Pomysł sam w sobie był dobry, ale nie przewidział "luk" w postaci sklepów pozaszkolnych, do których to przeniosła się młoda klientela. Tam nikt nie może zabronić im zakupu żadnej słodkości.

Ogromnym błędem była likwidacja gabinetów stomatologicznych w szkołach. Można było narzekać na niezbyt fajne podejście do młodych pacjentów, ale jednak walka z próchnicą była ułatwiona. Obecnie szkoły rozpaczają nad otyłością i fatalnym staniem uzębienia swoich uczniów – oszczędności w budżecie państwa pokazały wyraźnie, że nie można skąpić na zdrowiu. Jeszcze ćwierć wieku temu na szkołę przypadała może garstka osób z nadwagą, ale nie było otyłości – dzieci i młodzież miały też zdrowe zęby. Najlepszym rozwiązaniem byłoby odcięcie ludzi od cukru – niestety, jest to raczej niemożliwe i wymaga kształcenia świadomości w temacie szkodliwości cukru względem zdrowia. Gdzie leczyć próchnicę? Dentyści w  Częstochowie (lista gabinetów z dentysta-stomatolog.com Częstochowa) od dawna skutecznie walczą z próchnicą, przy czym podkreślają, że w trosce o piękny uśmiech niedopuszczalne jest unikanie wizyt kontrolnych w gabinecie stomatologicznym. Stomatolodzy leczą próchnicę u ludzi w każdej grupie wiekowej.

Kosmetyczka w Warszawie zadba o Twoje paznokcie

Każda z nas wielokrotnie miała okazję się przekonać o wadach manicure tradycyjnego. Czasami wiele do życzenia pozostawia jakość lakieru – mimo malowania cienkimi warstwami i tak nie chce do końca zastygnąć. Robimy wieczorem manicure, idziemy spać, a rano odkrywamy, że na świeżo pomalowanych paznokciach odbiła się nam poduszka lub włosy i powstały „wzorki”. Nie mając wiele czasu na malowanie nie zdążymy dobrze wysuszyć lakieru i przy powrocie do naszych codziennych obowiązków nagle niechcący zdrapujemy go sobie z paznokci i chodzimy potem z niestarannym manicure albo musimy poświęcić dodatkowo czas i go poprawić. Poza tym wiele do życzenia pozostawia zwykle jego trwałość – niektórym z nas odpryskuje jeszcze tego samego dnia. Pojawiło się na szczęście rozwiązanie, które pozwala nam zaoszczędzić czas. Jest to manicure hybrydowy, czyli wykonywany za pomocą specjalnych lakiero-żeli, które utwardza się w lampie UV. Jego ogromną zaletą jest to, że mamy dzięki temu bardzo dużo czasu na staranne pomalowanie paznokci oraz ewentualne poprawki, czy też dokładne wykonanie zdobień zanim lakier zastygnie. Po wysuszeniu go w lampie możemy natychmiast powrócić do swoich obowiązków i nie martwić się, że zniszczymy sobie świeżo wykonany manicure – nic nam się nie zdrapie i nie odciśnie, ponieważ lakier jest idealnie utwardzony.

Jest niezwykle trwały – możemy się cieszyć perfekcyjnie pomalowanymi paznokciami nawet przez 3-4 tygodnie, co pozwala nam zaoszczędzić naprawdę dużo czasu. Z drugiej strony jest to dość czasochłonna procedura, ale ten problem rozwiąże po prostu wizyta w salonie kosmetycznym w Warszawie. Stolica jest miastem, w którym większość kobiet woli udać się do kosmetyczki niż samodzielnie wykonywać ten zabieg. Jest on bardzo łatwo dostępny i możemy liczyć także na korzystne ceny. Regularne wizyty w gabinecie co 3 tygodnie będą dla nas tańsze niż kupowanie zestawu startowego i samodzielne wykonywanie hybrydy. Profesjonalistka wykona całość w godzinę, a nam to samo może zająć o wiele więcej czasu. W trakcie wizyty w gabinecie możemy sobie usiąść i wypić kawę, zrelaksować się i porozmawiać, podczas gdy kosmetyczka będzie malować nasze paznokcie. Główną zaletą hybryd jest właśnie to, że pozwalają nam zaoszczędzić czas.

Manicure hybrydowy – lepiej wykonać samodzielnie czy u kosmetyczki?

Jednym z najczęściej wykonywanych ostatnio zabiegów w salonach kosmetycznych jest nowość – manicure hybrydowy. Jest on wykonywany za pomocą specjalnych lakierów, które utwardza się w lampie UV. Taki zabieg wykona dla nas praktycznie każda kosmetyczka (swiaturody.com/krakow,kosmetyczka,9.html). Kraków to miasto, w którym bardzo liczne gabinety oferują tego typu usługi.

Wiele kobiet kupuje zestawy startowe i próbuje samodzielnie wykonać sobie taki manicure, jednak nie jest to najlepszy pomysł. Po pierwsze, o wiele tańszym rozwiązaniem jest chodzenie co jakiś czas do kosmetyczki niż wykonywanie tego w domu. Po drugie, jest to zabieg czasochłonny. Niewprawionej osobie może on zająć nawet 3 godziny, podczas gdy przeszkolona profesjonalistka zrobi to samo w godzinę. A przecież po to robimy hybrydy, żeby oszczędzić swój czas, prawda? Poza tym ważne też jest, żeby wykonać go w prawidłowy sposób. Jeśli nie byłyśmy nigdy na żadnym szkoleniu w tym zakresie, mamy bardzo duże szanse, że popełniamy nieświadomie wiele błędów w tej dziedzinie. To oznacza, że narażamy się na wiele problemów, włącznie z uczuleniem. Często słyszymy, że hybryda kogoś uczuliła. Należy pamiętać, że to są substancje chemiczne, które nie szkodzą naszym paznokciom, ale nie powinny mieć kontaktu ze skórą, zwłaszcza uszkodzoną. Jeśli malując paznokcie, lakierożelem pokryjemy też skórki, a zwłaszcza poranione przez nieumiejętne ich usuwanie, mamy bardzo dużą szansę, że lakier nam zaszkodzi. Inną kwestią jest również to, że kiedy lakier zostanie nałożony na skórki, zmniejsza się znacząco jego trwałość – ponieważ wraz ze wzrostem paznokcia pod warstwę lakieru dostaje się powietrze i woda. To może sprawić, że nasza hybryda odpadnie nam już nawet po kilku dniach. Prawidłowo wykonana powinna zostać na naszych paznokciach przez około 2-3 tygodnie. Możemy się wtedy cieszyć pięknym i starannym manicure, które przyciąga spojrzenia.

Dodatkowym atutem hybryd jest ich wspaniały, prawie lustrzany blask, który wyraźnie odróżnia je od tradycyjnych lakierów. Poza tym o wiele łatwiej wykonuje się na nich zdobienia – możemy je poprawiać niezliczoną ilość razy, bo lakier gęstnieje dopiero w lampie. Po wysuszeniu hybrydy możemy zaś powrócić od razu do naszych codziennych obowiązków bez obaw o to, że zniszczymy efekty. Hybrydy potrafią również pomóc nam w zapuszczeniu paznokci, ponieważ utwardzają je i zabezpieczają przed uszkodzeniami oraz czynnikami zewnętrznymi.