Piękne paznokcie na długo – manicure hybrydowy

Aby cieszyć się pięknymi i zadbanymi paznokciami wystarczy po prostu zdecydować się na manicure hybrydowy, czyli nowość, która całkiem niedawno pojawiła się na rynku. Pozwala on nam uniknąć wszystkich tych nieprzyjemności, których doświadczałyśmy używając zwykłych lakierów: niskiej trwałości i odpryskiwania po jednym dniu, długiego wysychania, uszkadzania jeszcze mokrego lakieru… Która z nas tego nie przeżyła? Na szczęście hybrydy są rozwiązaniem, które pomoże nam zaoszczędzić czas, a także cieszyć się nienagannym manikiurem. Są to specjalne lakierożele, które nakłada się jak standardowe lakiery, ale wymagają dodatkowo utwardzenia w lampie UV.

Dzięki temu możemy od razu wrócić do swoich codziennych czynności bez obaw, że zniszczymy świeży lakier – ponieważ jest dobrze wysuszony i twardy. Dodatkowo, ma on przepiękny i niepowtarzalny, wręcz lustrzany połysk, czym wyraźnie się odróżnia od standardowych lakierów. Hybrydy pozwalają nam na ogromną oszczędność czasu – ich trwałość sięga nawet 3-4 tygodni. Najbardziej odczujemy to, jeśli będziemy chodzić na ten zabieg do kosmetyczki. Poznań jest miastem, w którym popularność hybryd stale rośnie i kobiety najchętniej wykonują je właśnie w salonie kosmetycznym kosmetyczki (Świat Urody). Wystarczy jedna wizyta na kilka tygodni. Jest to też o wiele bardziej oszczędne rozwiązanie niż wykonywanie manicure hybrydowego samodzielnie, ponieważ zestawy startowe są dość kosztowne i wymagają co jakiś czas uzupełnienia. Poza tym, mamy pewność, że kosmetyczka wykona zabieg prawidłowo i fachowo, zatem bez szkody dla naszych paznokci.

Inną kwestią jest to, że manicure hybrydowy jest dość praco- i czasochłonny i amatorce może zająć nawet kilka godzin zwłaszcza, jeśli obejmuje ściąganie poprzedniej hybrydy i nakładanie nowej. Profesjonalistka zaś upora się ze wszystkim w godzinę. My zaś w tym czasie możemy sobie spokojnie posiedzieć, zrelaksować się, wypić kawę i porozmawiać, podczas gdy nasze paznokcie są malowane. Warto też wziąć pod uwagę to, że w salonie kosmetycznym możemy wybrać nawet bardzo trudne zdobienie, którego same nie byłybyśmy w stanie wykonać. Kosmetyczki zazwyczaj są przeszkolone w tej kwestii i potrafią na paznokciach tworzyć niepowtarzalne wzory, które zachwycą każdego.

Jak to jest z ideałem piękna?

Z ideałami piękna bywało różnie na przestrzeni dziejów. Zwyczaj świat chciał uganiać się za ideałami, które mogli dogonić jedynie wybrańcy losu. Skłonność do promowania skrajności ma różne powody. Na przykład dla paleolitycznego kultu płodności za ideał służyła kobieta, którą współcześnie można zakwalifikować pod otyłą w sposób olbrzymi. Jej ogromne piersi, brzuch i uda dominują. Twarz ma tutaj minimalne znaczenie, liczy się to czym dysponuje środkowa część ciała. Figurka Wenus z Willendorfu to kobieta – matka dająca życie. Dwadzieścia dwa – dwadzieścia cztery tysiące lat temu była wyobrażeniem o idealnym pięknie. Dziś jest unikatowym okazem w zbiorach Naturhistorisches Museum w Wiedniu. Przy czym wprawia w osłupienie i daje do myślenia – bo czy współczesny świat nie wróci do promowania paleolitycznej Wenus?

Chodzi o to, że na kuli ziemskiej panuje istna epidemia otyłości, która może mieć wpływ na zmianę obowiązującego obecnie kanonu piękna. Od lat 90-tych XX wieku panuje rozmiar „zero” – trend ten nadali znani kreatorzy mody, a podchwyciły komercyjne media. Jeszcze na początku XXI wieku można było przeczytać w najbardziej rozchwytywanym przez kobiety czasopiśmie, że pani w rozmiarze 42 jest otyła. Dziś to czasopismo nieco zmieniło front i podejście do problematyki kobiecego piękna. Moda na „zerówkę” przyniosła to czego świat się nie spodziewał – masowe zachorowania z powodu zaburzeń w odżywianiu, które leczy się u psychiatrów. Czasem te schorzenia wymagają leczenia zamkniętego. Świat dał się zwariować na punkcie niedoścignionych ideałów, ale obecnie to się mocno zmienia – kobiety nabrały dystansu do tego co wymyślają kreatorzy mody. Przestają być ich niewolnicami  – po prostu zaczynają bawić się modą, ale nie biorą już jej tak śmiertelnie poważnie. II dekada XXI wieku mocno podkreśla indywidualność w wyglądzie – to bardzo dobrze, gdyż każda kobieta jest inna i nie musi już na siłę upodabniać się do celebrytek czy gwiazd filmowych lub estradowych. Prawdziwe słowa Aldony Różanek „Każdy człowiek jest innym kwiatem w ogrodzie wszechświata. Dlatego emanuje sobie tylko właściwym pięknem” – takie jest stanowisko pisarki, tworzącej pod pseudonimem Dona Rose. Trudno się z nią nie zgodzić – każda osoba jest inna. Dlatego też kosmetyczka w Tarnowie podchodzi do swoich klientek i klientów w sposób indywidualny. Salon kosmetyczny to znakomite miejsce do wypracowania takiego efektu w wyglądzie, który pozwoli zabłysnąć lepiej od najsłynniejszych gwiazd.

Słodzić czy nie słodzić – oto jest pytanie

Trzeba przyznać, że cukier jest bardzo pożądanym towarem handlowym. Pokazała to panika na rynku podczas dość sztucznie wykreowanego "kryzysu cukrowego", jaki miał miejsce kilka lat temu. Nagle okazało się, że hurtownicy nie mają swobodnego dostępu do słodkich kryształów, a wszelkie zamówienia miały być kontraktowane w cukrowniczych koncernach z ogromnym wyprzedzeniem. Rynek spożywczy uganiał się za cukrem – wynajmowano nawet "poszukiwaczy cukru", których prowizje za zdobycie towaru były wręcz niebotyczne. Ceny detalicznie gwałtownie podskoczyły. Ten chaos trwał jakieś trzy miesiące, po czym okazało się, ze cukru raczej nie zabraknie i nie trzeba robić szczególnych zapasów. Kryzys cukrowy mógłby trwać dłużej za czasów PRL, kiedy to dostęp do niego był limitowany i można go było wyłącznie nabyć za okazaniem kartek. Społeczeństwo nie miało wtedy takiego problemu z próchnicą (definicja z wikipedia.org)  jak obecnie.

XXI wiek to istna zaraza cukrowa, której sprzyja ciągły pośpiech zapracowanych osób. Nie są one w stanie dopilnować jakości posiłków spożywanych przez swoje pociechy – ufając najmłodszym domownikom dają im pieniądze na jedzenie, które młodzież wydaje na słodycze. Nie pomógł zakaz sprzedaży słodyczy w szkolnych sklepikach. Pomysł sam w sobie był dobry, ale nie przewidział "luk" w postaci sklepów pozaszkolnych, do których to przeniosła się młoda klientela. Tam nikt nie może zabronić im zakupu żadnej słodkości.

Ogromnym błędem była likwidacja gabinetów stomatologicznych w szkołach. Można było narzekać na niezbyt fajne podejście do młodych pacjentów, ale jednak walka z próchnicą była ułatwiona. Obecnie szkoły rozpaczają nad otyłością i fatalnym staniem uzębienia swoich uczniów – oszczędności w budżecie państwa pokazały wyraźnie, że nie można skąpić na zdrowiu. Jeszcze ćwierć wieku temu na szkołę przypadała może garstka osób z nadwagą, ale nie było otyłości – dzieci i młodzież miały też zdrowe zęby. Najlepszym rozwiązaniem byłoby odcięcie ludzi od cukru – niestety, jest to raczej niemożliwe i wymaga kształcenia świadomości w temacie szkodliwości cukru względem zdrowia. Gdzie leczyć próchnicę? Dentyści w  Częstochowie (lista gabinetów z dentysta-stomatolog.com Częstochowa) od dawna skutecznie walczą z próchnicą, przy czym podkreślają, że w trosce o piękny uśmiech niedopuszczalne jest unikanie wizyt kontrolnych w gabinecie stomatologicznym. Stomatolodzy leczą próchnicę u ludzi w każdej grupie wiekowej.