Wywiad z Babcią Twylah Utwórz PDF Drukuj Poleć znajomemu
12.12.2008.
przewodniczką Starszyzny ludu Seneka, o miłości do życia, wewnętrznej Prawdzie i Wielkiej Tajemnicy...
babcia-twylah.jpg
 
Fragmenty przedrukowane z: In Sweet Company: Conversations with Extraordinary Women About Living a Spiritual Life  (W doborowym towarzystwie: Rozmowy z niezwykłymi kobietami o życiu duchowym).
Margaret Wolff
 
Dopiero po trzech dniach od spotkania z Babcią Twylah Hurd Nitsch zorientowałam się, że to drobna kobieta. Jej niezgłębione spojrzenie, wspaniałe poczucie humoru, potęga spokoju, który płynie z jej serca, sprawiają, że jej fizyczna obecność wydaje się o wiele potężniejsza od jej cielesnej postaci. Emanuje ciepłem, jest niczym żywe srebro i łączy ją głęboka więź z Ziemią.

Córka kobiety z plemienia Seneka i mężczyzny - pół Szkota, członka plemienia Oneida, Babcia Twylah jest bezpośrednią potomkinią wodza Red Jacket (Czerwonego Munduru) [imię to pochodziło od bluzy mundurowej, którą dostał w prezencie od brytyjskich żołnierzy, u boku których walczył, w języku Seneka przyjął imię Sagoyewatha (Sa-Go-Ye-Wat-Ha) co oznacza „Ten, Który Nie Pozwala Im Zasnąć”, za www.danielnpaul.com/ChiefRedJacket] wybitnego mówcy Seneka, którego dzieła do dziś są  obiektem zainteresowania uczonych. Seneka są jednym z pierwszych członków Ligi Pokoju Pięciu Narodów, zwanej Konfederacją Irokezów, i jej uznanymi filozofami. Społeczność Seneka składa się z wielu klanów. Klan Babci Twylah, Klan Wilka, naucza mądrości, filozofii i proroctwa historii ziemi, które mówi, że wszystkie stworzenia – wszystko, co istnieje – należy do jednej rodziny zrodzonej przez Matkę Ziemię a naszym przeznaczeniem jest odzyskanie Jedności. Jej rodzina nauczała mądrości-tradycji starszyzny od początku osiemnastego wieku.

Urodzona w 1913 roku w Rezerwacie Indian Cattaraugus w stanie Nowy Jork, Gram, jak jest często nazywana, została wychowana przez dziadków, Uzdrowiciela Mosesa Shongo i jego żonę Alice, i przygotowana do przejęcia roli nauczycielki mądrości Seneka i liderki Szałasu Nauk Klanu Wilka. Tę rolę przepowiedziano dla niej jeszcze przed narodzinami a objęła ją po odejściu jej dziadka – miała wtedy zaledwie 9 lat. 

Jako młoda kobieta Gram pracowała przez jakiś czas jako muzyk jazzowy, śpiewając i grając na perkusji, a raz została zaproszona do występu z grupą Jimmy Dorsey’a. Wyszła za mąż i urodziła pięcioro dzieci. Kiedy zaczęła nauczać, Gram wprowadziła uczniów do swego domu, aby mieszkali z jej rodziną i uczyli się prastarych mądrości u źródła. W ramach poszerzania swojej działalności, utworzyła Towarzystwo Historyczne Indian Seneka - szkołę bez ścian - i zaczęła dzielić się swą wiedzą poprzez kurs korespondencyjny oraz spotkania i warsztaty na całym świecie. Ucieleśniając znaczenie swego imienia Seneka - Yeh-Weh-Node - „Ta, Której Głos Niosą Cztery Wiatry”, Gram sprawiła, że nauki jej przodków trafiły do Australii, Afryki, Holandii, Niemiec, Polski, Kanady, Izraela, Rosji, Japonii, Wielkiej Brytanii i Stanów Zjednoczonych. W kwietniu 1999 r. jej praca została uhonorowana prestiżową  Nagrodą  Północnoamerykańskich Żyjących Skarbów.

Po raz pierwszy usłyszałam o Gram od przyjaciółki, która bardzo ceni sobie jej nauki. Wtedy niewiele o niej wiedziałam, lecz coś mnie do niej wzywało, budziło we mnie wizje bosych wędrówek po ścieżkach prastarego lasu Redwood. Ciężko było ją odnaleźć, ponieważ niedawno wyprowadziła się ze swojego domu w rezerwacie i zamieszkała z synem Bobem, przyszłym liderem Szałasu Nauk Klanu Wilka i obecnym przewodniczącym Towarzystwa Historycznego Indian Seneka. W końcu skontaktowałam się ze swoim wydawcą, który przekazał jej moje zaproszenie do udziału w moim projekcie. Kilka tygodni później zadzwonił Bob. Przygotowywali się właśnie do wyjazdu na cykl wykładów w Europie, ale zaproponowali mi termin wywiadu z Gram. Tego samego dnia zorganizowałam swoją podróż i miesiąc później spotkałam Gram, Boba, Lee Clark, jego żonę i koordynatorkę programową Towarzystwa, w ich domu w Jacksonville na Florydzie.


...[Docieram do drzwi domu Gram po długiej podróży z lotniska,] biorę głęboki oddech i wysiadam z samochodu. Bob wita mnie mocnym uściskiem dłoni i zaprasza do środka, przechodzimy obok biurka, na którym piętrzą się materiały edukacyjne, do oszczędnie umeblowanego pokoju należącego do mężczyzny, któremu w zupełności wystarcza do życia kilka najniezbędniejszych sprzętów. Przedstawia mnie Lee, potem przeprasza i idzie po Gram. Ogarnia mnie zmieszanie, gorączkowo myślę, czy istnieje specjalny protokół powitania, którego należy przestrzegać, witając starszyznę plemienia. Moje obawy ulatniają się, kiedy tylko Gram wchodzi do pokoju. Długie, białe włosy, splecione w dwa warkocze, tworzą na jej głowie koronę. Jej twarz jest pomarszczona, naznaczona upływem czasu. Ma na sobie bawełnianą sukienkę, rozpinany sweter, na nogach tenisówki. Lee przedstawia nas sobie i Gram patrzy na mnie wnikliwie swoimi przejrzystymi, szarymi oczami. Otwiera przede mną swoje ramiona a ja robię krok w jej stronę. Czuję się jak zagubione dziecko, które dotarło do domu. 

Gawędzimy przez chwilę o kłopotach podróży z drugiego krańca kraju. Gram jest zaskoczona, że przyjechałam się z nią spotkać aż z Kalifornii. „Nie wyobrażam sobie, czemu ktoś chciałby jechać tak daleko, tylko po to, żeby ze mną porozmawiać” -  mówi, siadając na kanapie. Moszczę się na podłodze u jej stóp, z pytaniami i sprzętem nagrywającym. Usadowiwszy się, spoglądam w górę z uśmiechem. Babcia Twylah odpowiada tym samym. Bob pracuje, pochylony nad biurkiem obok. Przez kilka chwil rozmawiamy o naszych butach – obie założyłyśmy tenisówki. Potem przechodzimy od  spraw powszednich do kwestii duchowych i zadaję pierwsze pytanie.

Wszystkie wielkie systemy religijne zakładają, że świat doczesny i nasza jednostkowa świadomość są manifestacją boskiej rzeczywistości, która spoczywa u podstaw wszystkiego. Hindusi nazywają ją Brahma, buddyści Jednym Umysłem, chrześcijanie Królestwem Niebieskim. Jak Ty ją nazywasz?

„Seneka nazywają ją Swen-i-o, Wielka Tajemnica. Ona jest wszędzie. Nie posiada szczególnej formy czy wyrazu, nie ma kryteriów czy reguł, które by ją ograniczały bądź definiowały. Jest obecna we wszystkim i jest poza materią. Jest duchową energią, duchową inteligencją, źródłem i twórcą wszystkich form życia. Jest esencją wszystkiego.”

Intryguje mnie słowo „tajemnica,”  które implikuje złożoność i tajemniczość, i proszę o więcej wyjaśnień.

„Kiedy coś jest tajemnicze, ma w sobie energię, magnetyzm, który przyciąga, powoduje, że chcesz dowiedzieć się więcej. Stymuluje do zadawania pytań, poszukiwań i, miejmy nadzieję, nauki. W końcu orientujesz się, że nie da się pojąć ogromu Wielkiej Tajemnicy, Twórcy, naszym małym, linearnym umysłem. Można ją zrozumieć i pamiętać poprzez doświadczenie Jedności.”

Powiedziałaś, że Wielka Tajemnica nie ma konkretnej postaci. Czy objawia się każdemu w formie dla tej osoby najodpowiedniejszej?

„Może tak być. To bardzo osobiste. Kiedy już Wielka Tajemnica Cię zawoła, podążasz drogą, którą Ci pokazuje.”

Jaki jest Twój związek z Wielką Tajemnicą?

„To energia, która cały czas we mnie żyje. Woła mnie i podsuwa informacje, wglądy, które zgłębiam dla siebie i innych. Przemawia do mnie poprzez procesy myślowe, intuicję i uczucia, wizje. Jednocześnie wysyła i odbiera – działa na obu kanałach. Cały czas do niej mówię a Ona odpowiada.”

Chwilę milczy, po czym dodaje, „Kiedyś poprosiłam Wielką Tajemnicę o głębsze zrozumienie tej formy komunikacji i otrzymałam odpowiedź: „Mówimy uniwersalnym językiem miłości.” Hail-lo-way-an to słowo, którego użyła, żeby go opisać.

„Każdy ma doświadczenie bycia w ten sposób prowadzonym od wewnątrz, ale większość z nas zwyczajnie nie szanuje informacji, które otrzymuje. Mówimy ‘nie teraz’ i pozwalamy, aby ten moment minął, ponieważ nie chcemy poświęcić czasu na wejście w ciszę.”

Co oznacza „wejście w ciszę”?

„To bycie jednością ze swoją prawdziwą naturą w duchu, umyśle i ciele. Kiedy wchodzisz w ciszę, przechodzisz przez wewnętrzną bramę do jedności wszelkiego życia. Im więcej przebywasz w ciszy, tym więcej uczysz się o swoim prawdziwym ja i możliwościach działania w społeczeństwie. Ale nie możesz po prostu powiedzieć ‘chcę przejść przez bramę’ i od razu tego zrobić. Musisz się otworzyć, Twój cel i intencje muszą być czyste. Dlatego większość z nas tam nie chodzi. Na początku to wymaga wysiłku.”

To brzmi trochę jak medytacja.

„Cóż, to zależy, jak interpretujemy medytację. Wejście w ciszę to słuchanie do wewnątrz. Wydaje mi się, że niektórzy medytując, koncentrują się na procesie lub marzą. Robią coś zamiast słuchać. Czasem siedzę na krześle w wygodnej pozycji, kiedy wchodzę w ciszę, ale na tym kończy się podobieństwo do medytacji.

„Kiedy wchodzę w ciszę, mam coś konkretnego do przedyskutowania z Wielką Tajemnicą lub Członkami mojego Zespołu, przyjaciółmi i krewnymi z wymiaru duchowego, którzy mnie prowadza i uczą. Żeby wejść w ciszę, trzeba znaleźć się w swojej, w nazewnictwie Seneka, „Świętej Przestrzeni.”

Co to jest i gdzie się znajduje?

„Wyobraź sobie punkt w centrum koła umieszczonego na splocie słonecznym. Ten punkt reprezentuje coś, co nazywamy Centrum Energii, w którym mieści się Twoja wewnętrzna mądrość, równowaga i stabilność. Pionowa linia, która zaczyna się tuż nad głową i kończy poniżej stóp, przecina Centrum. To Twoja Linia Prawdy. Kolejna linia rozciąga się poziomo tak daleko, jak sięgają ramiona po obu stronach ciała, i przecina Linię Prawdy i Centrum. To Twoja Ziemska Ścieżka. Punkty końcowe Linii Prawdy i Ziemskiej Ścieżki spoczywają na okręgu koła. Wewnątrz koła znajduje się Święta Przestrzeń.”

Zamykam oczy i wizualizuję to, co Gram właśnie opisała. Kiedy je otwieram, uśmiecha się do mnie.

„Na północy, na godzinie dwunastej, spoczywa Twoja mądrość; na wschodzie, na godzinie trzeciej, spoczywa Twoja integralność/spójność; na południu, na godzinie szóstej, spoczywa Twoja stabilność; na zachodzie, na godzinie dziewiątej, spoczywa Twoja godność. Kiedy coś negatywnego wkracza w Twoją Świętą Przestrzeń – myśl czy osoba – narusza Twój spokój i harmonię. Tracisz równowagę i pojawiają się trudności. Jedynym sposobem na odzyskanie harmonii jest działanie z mądrością, integralnością, stabilnością i godnością.”

Mądrość. Integralność/Spójność. Stabilność. Godność. Zatrzymuję się na tych słowach za każdym razem, kiedy redaguję ten tekst, oddycham nimi tak, aby wydobyć je poza obszar idei, aby stały się realną częścią mojego działania w świecie. Zadaję sobie pytania: Jaką rolę te pojęcia odgrywają teraz w moim życiu? Jak mogę je rozwijać? Jaki jest między nimi związek? Jak odnoszą się do moich potrzeb i pragnień? Te pytania stanowią integralną część pełniejszego i efektywniejszego życia. Gram tłumaczy dlaczego. 

„Jeśli wciąż unikasz Wewnętrznej Prawdy, Twoje trudności trwają dłużej i bolą mocniej, ponieważ wpływa to na Twoją Wewnętrzną Miłość i Pokój. W końcu ból zmusza Cię do złapania się Prawdy, którą wcześniej odrzuciłaś, i przyjęcia jej w swoim życiu tak, aby przypomnieć sobie doświadczenie Jedności ze wszystkimi stworzeniami, od narodzin zapisane w Twoim Centrum Energii. Jest nadzieja, że to doświadczenie przyniesie Ci zrozumienie i uchroni przed popełnieniem tego samego błędu w przyszłości. Lecz będziesz nadal uczyć się przez przeciwieństwa, aż zrozumiesz, że jesteś częścią w połączeniu.”  

Uczyć się przez przeciwieństwa? 

„Tak. Konfrontujesz się z przeciwieństwem Prawdy, żeby się jej nauczyć.”   

Rzeczywiście – mówię - mam mnóstwo doświadczeń z przeciwieństwami. Nauczyłam się szczerości wobec siebie, podejmowania działania, brania czasu na wewnętrzną odnowę – lista nie ma końca – dzięki bliskiemu obcowaniu z przeciwieństwem każdego z tych zachowań.

Gram patrzy na mnie z błyskiem w oku kiedy jej o tym opowiadam i chichocze.

W swojej książce, Inne Ogniska Rady Były Tu Przed Naszymi, napisałaś o konsekwencjach utraty wewnętrznego połączenia z Prawdą i konieczności uczenia się przez przeciwieństwa, kiedy „...nieświadomie projektujemy nasze poczucie oddzielenia na świat i postrzegamy go jako ułomny”. Pochłonięta walką, większość z nas zmaga się z przeciwieństwem – tym kimś lub czymś na zewnątrz – zamiast spróbować przywrócić połączenie ze swoją wewnętrzną Prawdą.

„Tak. Kiedy zerwane są więzy Wewnętrznej Miłości i zaczynasz działać poza swoją Świętą Przestrzenią, zapominasz, że Ty i całe życie jest częścią Wielkiej Tajemnicy, a ona kocha wszystkich jednakowo i bezwarunkowo. Kiedy tracisz świadomość swojej prawdziwej natury, czujesz się zagrożona przez tych lub to, co się od Ciebie różni, dlatego próbując przywrócić sobie równowagę, obwiniasz innych lub nazywasz świat niedoskonałym.

„Kiedy coś w nas potrzebuje zmiany, większość ludzi nie próbuje przyjrzeć się temu głęboko i uczciwie, ponieważ takie doświadczenie może początkowo być bolesne. Dlatego trzymamy się naszych fałszywych przekonań i wzorców o samoświadomości, które powstrzymują nas przed dokonywaniem ważnych zmian lub próbujemy ‘naprawiać’ innych, zamiast przywrócić własną wewnętrzną równowagę.

„Wewnętrzna Prawda jest święta. Jest całością/pełnią. To pozytywna energia, która jednoczy i karmi ciało i umysł. Pomaga przetrawić pożywienie, przetrawić nauki i kroczyć swoją Ziemską Ścieżką przytomnie i twórczo.”

Wewnętrzna Prawda to pokarm duszy.

„To prawda. I kiedy nią żyjesz, wyzwania nie dotykają Cię tak mocno.”

Czy Wewnętrzna Prawda jest identyczna dla wszystkich?

„Każdy z nas ma własną prawdę zgodną z naszymi talentami, naszą gotowością ich rozwijania, czasami i środowiskiem, w których się rodzimy, i tak dalej. Istnieje również Uniworld Truth, Prawda Całkowita, pochodząca z jedności z Wielką Tajemnicą, która jest dla wszystkich identyczna. Musimy żyć w zgodzie z obydwoma aspektami Prawdy, aby utrzymać naszą wewnętrzną równowagę. Jeśli tak nie jest, to właśnie tę nierównowagę inni  zauważają najwyraźniej.”

To także część, którą ja widzę w sobie najwyraźniej. I jeśli nie żyję według swojej Prawdy, nie mogę prawdziwie służyć sobie i innym. 

„Jeśli rzeczywiście chcesz pomóc innym, bądź dla nich przykładem - radzi Gram.  - Dobry przykład jest najlepszym nauczycielem. Inni podziwiają Cię, wyczuwają Twoją swobodę i pragną być tacy jak Ty.”

Nachyla się do mnie i mówi - „To jest tak: Jeśli nosisz super ciuch, w którym czujesz się dobrze, ale nie potrafisz zachować swobody i spójności, kiedy go zdejmiesz – lub kiedy nosisz cokolwiek innego – wtedy masz problem. Twój wizerunek nie przekonuje. Niestety, niewielu jest dziś ludzi, którzy czują się cali/pełni.”

Myślę, że jednak dzisiaj więcej ludzi nad tym pracuje. Czasem nam się udaje, czasem nie.

„To część procesu wzrostu. Uczymy się stopniowo, po kawałku, ponieważ tylko tyle możemy na raz przyjąć. Lepiej próbować pozostawać w prawdzie, niż nie robić nic. Najważniejsze, żeby być otwartą na naukę i uczyć się z pokorą.. Poszukuj czegoś więcej niż natychmiastowa bądź zewnętrzna wygoda. Bądź ze sobą szczera. Kiedy przyjdzie czas na więcej, Prawda będzie czekać na Ciebie, jest zawsze z Tobą, na wyciągniecie ręki. Jedność jest zawsze z Tobą. Wszystko co musisz zrobić, to ją rozpoznać.”

Co blokuje nasze rozpoznanie Prawdy i Jedności?

„Niewiedza o tym, kim naprawdę jesteś, i niezrozumienie związku z Wielką Tajemnicą. Niewiedza Cię ogranicza, zmusza do szukania rozwiązań małym umysłem. Wiemy, że jest ‘coś więcej’, tęsknimy za tym, ale nie mamy pojęcia, czym jest to ‘więcej’! W wyniku tej ignorancji tworzymy wyczerpanie, lęk lub celowe zaaferowanie albo też pozwalamy innym kierować nami i w ten sposób zdobywamy wymówkę i wytłumaczenie, dlaczego jesteśmy nieszczęśliwi. Kiedy dajemy się w ten sposób odciągnąć od centrum, widzimy tylko obrzeża Prawdy. Potrzeba ogromnej energii, żeby poruszać się w tej iluzji, czasem więcej, niż jesteśmy w stanie z siebie wykrzesać. Ten proces można jednak uprościć dzięki modlitwie i gotowości podążania za wskazówkami Wielkiej Tajemnicy.”

Uśmiecha się do mnie i czuję, że wie, jak zdeterminowana jestem w podążaniu ścieżką swojego rozwoju, i że szukam odpowiedzi na pytania, których jeszcze nie sformułowałam. Wcale mnie to nie onieśmiela. Jest mi z nią tak dobrze, tak bezpiecznie, jestem szczęśliwa, że  mogę się przed nią otworzyć. Pewnie widzi też te części mnie, które nie są zbyt chwalebne, ale intuicyjnie czuję, że nie ma to dla niej znaczenia. Spogląda na mnie, na świat, z jakiegoś głębokiego centrum, nie uformowanego przez żadną teorię, opinię – czy ocenę. Zauważam, jak bardzo wyciszyłam się wewnętrznie, po prostu siedząc przy niej, i przez chwilę trwam w Ciszy.

Przypomina mi się coś jeszcze, co przeczytałam w jej książce – wiara, że wszystkie stworzenia są Krewnymi, członkami jednej planetarnej rodziny. Ludzie, jak pisze, są jedynymi Krewnymi nieświadomymi tej więzi. Zwierzęta, drzewa, kamienie i inne istoty – one  wszystkie zdecydowały się znosić  tę iluzję ludzkości o oddzielnym bycie, dopóki nie przypomnimy sobie o jedności z wszelkim życiem i nie powrócimy wspólnie do Wielkiej Tajemnicy. Mówię jej, jak głęboko porusza mnie współczucie, cierpliwość stworzeń, które  zwykliśmy traktować jako ‘gorsze.’

„Słońce i księżyc, ziemia i niebo są naszą rodziną - mówi. - Ziemia jest naszą Matką, Niebo Ojcem. Dziadkiem Słońce, Babcią Księżyc. Białe społeczeństwo nie odczuwa tego połączenia tak jak rdzenne ludy. Chodzi po Ziemi, spożywa jej dary i pije jej wodę, nawet kocha drzewa i góry, ale nie odczuwa swojej naturalnej więzi z Nią.

„Ludzie stali się agresywni i egocentryczni. Nie pamiętamy, że życie jest współzależne. Nasi pozostali Krewni mogą poczekać, aż przypomnimy sobie tę Prawdę, ponieważ wiedzą, że wyzwanie oddzielenia niesie ze sobą obietnicę równości i jedności.” 


Zaczyna do mnie docierać znaczenie tych słów, kiedy z głębi swego gabinetu wychodzi Lee i proponuje przerwę na lunch. Spoglądam na zegarek i ze zdumieniem stwierdzam, że minęły już trzy godziny. Dziesięć minut później nasza czwórka siedzi na stołkach wokół blatu kuchennego i, trzymając się za ręce, każdy wyraża wdzięczność dla Wielkiej Tajemnicy za to, co przyniósł ten dzień. Słucham ich swobodnie płynących słów podziękowania i kiedy nadchodzi moja kolej, dziękuję za to, że mogę dzielić ten czas z nimi. W ich domu nie czuję się jak gość, czuję się jak Krewna, członkini rodziny.

Sałatka przygotowana przez Lee jest pyszna, jedząc, śmiejemy się i rozmawiamy. Lee i Bob chichoczą, próbując uzgodnić szczegóły wspaniałej historii o wizycie Dalaj Lamy u Gram. Pełny opis tego wydarzenia usłyszę kilka miesięcy później, od jednego z uczniów Gram, który był tego świadkiem.

Historia jest następująca: zimą 1991 roku Dalaj Lama i jego świta mnichów buddyjskich przyjechali do Gram do rezerwatu na dwudniową wizytę. Często przyjmowała gości wszelkiego rodzaju, którzy odwiedzali ją, żeby dowiedzieć się więcej o jej naukach i cieszyć się jej gościnnością. Dwoje przywódców duchowych spędziło długie godziny na rozmowie o sytuacji na świecie i wymieniło się przemyśleniami o pragnieniu powszechnego pokoju. Jak to miała w zwyczaju, Gram zaproponowała Dalaj Lamie odwiedziny w dwunastostronnym Szałasie Klanu Wilka, położonym niedaleko jej domu.

Dwoje starszych ludzi szło ostrożnie oblodzoną ścieżką do Szałasu, trzymając się pod ręce. Członkowie otoczenia Dalaj Lamy i Szałasu Nauk Klanu Wilka podążali za  nimi w wyrażającej szacunek odległości. I wtedy nagle dwójka z przodu poślizgnęła się na lodzie, straciła równowagę i, jak to opisała Gram, ‘wywinęła kozła’ prosto w śnieg. Przez kilka sekund wszystkim odjęło dech w piersiach. Przerażeni mnisi i członkowie Klanu Wilka rzucili się na ratunek, ale Gram i Dalaj Lama po prostu odwrócili się do siebie i wybuchnęli śmiechem. Następnie, jak dwójka rozbrykanych uczniaków, ulepili po śnieżnej kuli i zaczęli bitwę na śnieżki. Choć znam Gram króciutko, nietrudno mi wyobrazić sobie tę scenę.

Po lunchu Gram powraca na sofę a ja na swoje miejsce na podłodze. Taśma zaczyna się kręcić  i pytam, czy jest jakaś jedna ‘Złota Zasada’, którą się kieruje, która prowadzi ją i inspiruje.

„Mój Dziadek nauczył mnie kierowania się Dwunastoma Cyklami Prawdy i Ścieżkami Pokoju, aby zachować moją pełnię i równowagę, i pomóc mi  wypełnić moją misję życiową. Te Cykle to: poszukuj/ucz się Prawdy, szanuj Prawdę, poznaj Prawdę, zobacz Prawdę, słuchaj Prawdy, mów Prawdę, kochaj Prawdę, służ Prawdzie, żyj w Prawdzie, pracuj/twórz w Prawdzie, dziel się Prawdą, dziękuj za Prawdę. Ścieżką Pokoju jest życie w harmonii z tą pradawną filozofią.”

Czyli jeśli żyje się w harmonii z tymi cyklami, wypełnia się swoją życiową misję?

„Każdy podąża swoją Ścieżką Życiową, swoją Ścieżką Pokoju i wypełnia osobisty wzorzec, który prowadzi go ku pełni. Każda osoba musi realizować swoje marzenia i utrzymywać dyscyplinę, aby osiągnąć cele życiowe w sposób satysfakcjonujący Wewnętrzną Prawdę.”

Czym jest Ścieżka Życiowa?

Gram spogląda na Boba, który również powrócił do swego biurka, i chichocze. „Cóż, moja Ścieżka Życiowa prawie się zakończyła - mówi. - Na tym etapie życia mogę już odpoczywać. Ale kiedy byłam młodą dziewczyną, starszyzna powiedziała mi, że moim zadaniem jest kontynuacja pracy mojego Dziadka Mosesa Shongo, rozpowszechnianie naszych nauk i pomaganie innym w zrozumieniu naszego połączenia z ziemią. Moi Dziadkowie powiedzieli mi również, że kiedy będę starsza, doświadczę pewnych upośledzeń, które pomogą mi nauczyć się, jak wypełniać moje zadania i lepiej rozumieć innych. To też była część mojej Ścieżki Życiowej. Byłam niepełnosprawna, aby nauczyć się wytrwałości, pozytywnego myślenia i wiary w plan Wielkiej Tajemnicy. Byłam niewidoma, aby móc dostrzegać więcej, niż moje oczy potrafiły zobaczyć i rozwinąć wrażliwość na energię innych. I byłam głucha, aby usłyszeć głęboką wibrację i rytm życia, które wykraczają poza mój zmysł słuchu.”

‘To musiały być trudne doświadczenia,’ komentuję. Lecz Gram odbiera na całkiem innej fali.

„Wręcz przeciwnie, to były fantastyczne chwile! Moja starszyzna powiedziała mi też, że całkowicie wydobrzeję po tych doświadczeniach, ale muszę odrobić swoje lekcje i mieć wolę wzrastania poprzez nie. Nigdy nie pogrążyłam się w użalaniu się nad sobą.”

Czy kiedykolwiek nawiedzały Cię wątpliwości?

„Nigdy.”

Brak wiary?

„Nigdy.”

Żadnej ‘ciemnej nocy duszy’?

„Nie. Nigdy.”

Niesamowite! Czemu to przypisujesz?

„Tym naukom. Wszystko, co mi się przydarzało, było jak chodzenie do szkoły. Nawet kiedy nie widziałam lub nie słyszałam, nie czułam zawodu. Czułam się obdarowana, ponieważ uczyłam się przez doświadczenie.

„Kiedy byłam dzieckiem, starszyzna nauczyła mnie, że do mnie należy czynić się szczęśliwą co dzień, i kładąc się spać co noc,  powinnam dziękować Wielkiej Tajemnicy za swoje szczęście. Większość ludzi nie bierze odpowiedzialności za swoje szczęście – nawet im to nie przychodzi do głowy! A u kresu dnia nie czują wdzięczności za dobre rzeczy, które im się przytrafiły.”

Czy Dziadkowie byli dla Ciebie mentorami?

„Dawali mi przykład. Wychowywali mnie, zanim poszłam do internatu. Mój dziadek był Uzdrowicielem z plemienia Indian Seneka. Wciąż przebywał w lesie, szukając ziół, a ja uczyłam się od niego, jak żyć w harmonii z Naturą. Nasza kuchnia zawsze pachniała jak ‘fabryka leków,’ jak to ujmował. Był niezwykłym człowiekiem. Wszyscy okoliczni lekarze byli jego przyjaciółmi. Czasem przysyłali mu pacjentów,  na których nie działały ich metody. Moja babcia była bardzo cichą osobą, ale kiedy mówiła, jej słowa były pełne mądrości. 

;
„Nasz dom był zawsze pełen ludzi. Dziadkowie wiedzieli, jak sprawić, że każdy czuł się swobodnie, będąc po prostu sobą. Często słyszałam jak mówili ludziom: ‘Urodziłeś się z tymi darami, więc z nich korzystaj’. Pokazali mi, jak słuchać i widzieć innych, jak zdawać sobie sprawę z tego, co się wokół mnie dzieje. Nauczyli mnie też, że mam prawo do własnych pomysłów i że ja sama znam rozwiązania moich problemów.”

Po śmierci Twojego Dziadka przejęłaś po nim prowadzenie nauk. Czy czułaś się na to gotowa?

„Jego odejście było dla mnie niewyobrażalną stratą, ale przygotowywał mnie do przyjęcia tej roli w moim życiu – poprzez swój przykład, wszystko, co robiliśmy razem, pradawne historie, które mi opowiadał. W naszej tradycji mądrość jest przekazywana ustnie. Opowiadający historie nazywani są Strażnikami Mądrości lub Opowiadaczami. Są wybierani na podstawie swoich umiejętności słuchania i mówienia, tak aby nie było wątpliwości, że nasza mądrość przekazywana jest prawdziwie. Ta rola, tak jak historie, przekazywana jest z pokolenia na pokolenie. Kiedy umrę, mój syn Bob stanie się Strażnikiem Mądrości. Przygotowałam go, tak jak mój Dziadek przygotował mnie.”

Jakiej rady udzieliłabyś innym, pragnącym żyć bardziej duchowo?

„Bądź dobra. Czyń dobro innym, mów o nich dobrze. Jeśli ktoś odda Ci przysługę, bądź wdzięczna. Podziękuj. Bądź wdzięczna za każdy dzień. Bądź wdzięczna, że oddychasz.”

„Wiesz - mówi po chwili - wdzięczność oparta jest na miłości, a nie ma nic potężniejszego od miłości. To brak lub nadużywanie miłości powoduje wiele z problemów, które dziś napotykamy. Ludzie nie doceniają tego, co mają. Nie kochają i nie szanują siebie i innych. Biorą, nie dając nic w zamian. Umieszczają swoich starszych krewnych – tych, którzy mają najwięcej doświadczenia życiowego i mogą być dla nich przewodnikami – w domach opieki, tak aby im nie zawadzali. Nic dziwnego, że ludzie są tak zagubieni! Nic dziwnego, że nie są szczęśliwi!

„Aby być szczęśliwą, musisz rozwijać i dzielić się swoją wewnętrzną miłością. Wtedy ona wzrasta. Jeśli nie dzielisz tego, co masz, z innymi -  swoich talentów i umiejętności na równi z dobrami materialnymi – jeśli nie pomagasz innym wzrastać, jeśli nie jesteś nauczycielką lub przykładem dla kogoś, jesteś użytkowniczką. Użytkownicy nie szanują tego, co mają. Nie umieją troszczyć się o rzeczy, tak aby trwały. Pojawia się Madison Avenue [ulica w Nowym Jorku z najekskluzywniejszymi sklepami] i mówi nam ‘Zrób to po swojemu’- i chcemy więcej. Kiedy dostajemy to, czego chcemy, pożeramy to, aż zniknie. Nie ma w tym szczęścia - oświadcza Gram, potrząsając głową.

„Szczęście – wewnętrzne szczęście – jest celem życiowym. Wielu ludzi nie potrafi nawet uśmiechnąć się do swego odbicia w lustrze! Jeśli ktoś przychodzi do mnie i mówi, że jest nieszczęśliwy, proszę, żeby przyjrzał się swym uczuciom, zrozumiał, jakie są jego ograniczenia, i uporał się z nimi! Możesz mieć ładny dom, dobry samochód, posadę, na której zarabiasz sto tysięcy dolarów rocznie, ale wciąż Cię to dopada i wciąż nie jesteś szczęśliwa, wtedy powinnaś zadać sobie pytanie: ‘Co tu jest nie tak?’”

Nie przebiera w słowach. 

Prawdziwe pytanie, w takim razie, brzmi: jak pielęgnować miłość do siebie?

„Trzeba ją cały czas karmić. Jeśli nie dostałaś jej od rodziców czy partnera, musisz dać ją sobie sama. Jeśli coś ciągnie Cię w dół, skonfrontuj się z tym. Zastanów się, czego w sobie nie zauważyłaś, co pozwoliło, aby to się wydarzyło, a potem to zmień. W końcu żyjemy w świecie ‘zrób-to-sam/a!’ -  znów się śmieje.

Patrząc wstecz na swoje życie, co było Twoim największym osiągnięciem?

„Naprawdę nie wiem, jak odpowiedzieć na to pytanie. Gdybyś zapytała o moje najwspanialsze doświadczenie, wtedy powiedziałabym, że małżeństwo i wychowanie piątki dzieci. Ale ‘osiągnięcie’... Nie wiem.

Spogląda na Boba, przez chwilę rozmawiają i w końcu zdaje sobie sprawę, czemu tak trudno znaleźć odpowiedź na to pytanie. „Widzisz, ludzie Seneka mierzą osiągnięcia poprzez miejsce na Ścieżce Życia, w którym się znajdują, w jaki sposób rozwinęli swój wrodzony potencjał i jak dzielili się swoimi darami. Nasza starszyzna wie, kiedy gotowi jesteśmy pójść dalej dzięki pytaniom jakie zadajemy. Nie ma krytyki ani pochwały, tylko wędrówka przez labirynt doświadczenia, aż przypomnimy sobie Kim naprawdę jesteśmy. Niedźwiedź budzi się rano wiedząc kim jest i co ma robić każdego dnia. On nie ‘osiąga’, tylko żyje w harmonii z Wielką Tajemnicą. Tak samo jest z nami.”

OK., myślę. Bądź jak niedźwiedź: wiedz, kim jesteś – częścią Jedności wszelkiego życia – i żyj w zgodzie z Wielką Tajemnicą. To dobra myśl, której będę się trzymać kiedy wciągnie mnie spirala zadań do wykonania..

Kiedy Twoja Ścieżka Życia dobiegnie końca, jak chciałabyś być zapamiętana?

„Jako ktoś, kto witał ludzi z uśmiechem i kto propagował przesłanie Budowniczych Pokoju Seneka ‘Jeden za Wszystkich i Wszyscy za Jednego.’ Kiedy odczuwasz jedność z wszelkim życiem, towarzyszy Ci ona wszędzie, gdzie się udajesz. Czujesz, ze masz centrum. Wtedy, cokolwiek robisz, pomaga innym; jednoczy życie. Wierzę w te słowa i oddaję im szacunek własnym życiem. To naprawdę proste.”

Patrzę na Gram i uśmiecham się. Czy o czymś nie porozmawiałyśmy? Chciałabyś coś dodać?

„Nie”, mówi. „Było mi bardzo miło.”

Mi też było bardzo miło. Dużo więcej niż miło. Próbuję podziękować, ale brak mi słów.

Bob z szelmowskim uśmiechem na twarzy mówi, że ktoś mu kiedyś poradził o co zapytać, kiedy nie wiesz co powiedzieć – ‘Czy masz wygodne buty?’ Wszyscy wybuchamy śmiechem.

Gram, czy masz wygodne buty?

„O ile nie pozwijają mi się pończochy,” odpowiada, i teraz dosłownie pokładamy się ze śmiechu. Kiedy pakuję sprzęt, Bob proponuje żebym przesłuchała taśmy z rozmowy z Gram i sprawdziła czy coś nie wymaga wyjaśnień. Zaprasza mnie następnego dnia na ewentualne uzupełnianie luk. Tak wielką radość sprawiło mi przebywanie z nimi, że witam tę propozycję z entuzjazmem. Zanim wyjdę, Gram zaprasza mnie do swojego pokoju i ofiarowuje mi zrobiony przez siebie na drutach ‘woreczek życzeń,’ małą, jabłkowo-zieloną sakiewkę, którą mam wypełnić życzeniami na życie. Gram i Lee ściskają mnie na pożegnanie i odjeżdżam na noc do hotelu.

Tego wieczoru przesłuchuję taśmy i przychodzi mi na myśl kilka nowych pytań, i choć niekoniecznie wymagają one kolejnej wizyty, to jednak tak bardzo cieszy mnie perspektywa spędzenia czasu w ich towarzystwie, wzięcia się za ręce i możliwości wyrażenia mojej wdzięczności za to spotkanie, za bycie częścią ich cudownej rodziny, że następnego ranka wracam na jeszcze kilka godzin. W południe pakuję się, Gram i Lee obejmują mnie po raz ostatni. Choć wiem, że będę mogła przywołać tę błogość, którą czuję w towarzystwie Gram za każdym razem, kiedy o niej pomyślę, ciężko mi się z nimi rozstać. Gram uśmiecha się i na pożegnanie mówi: „Pamiętaj o przesłaniu Budowniczych Pokoju: ‘Jeden za Wszystkich i Wszyscy za Jednego.’” Przytakuję i też się uśmiecham. Głos więźnie mi w gardle, żegnam się, odwracam i wychodzę.

Copyright 2005 Margaret Wolff

Tłumaczenie: Aissa Zakrzewska
 


Zacytuj artykuł

Komentarze (2)
1. 07-01-2009 17:30
Szczęście
Większość ludzi uważa, że szczęście to dużo pieniędzy. Bez pieniędzy nie da się żyć., ale szczęscia chyba nie dają.  
A budowanie szczęścia wewnętrznego to zadanie które jest niedostępne dla wielu. Może inaczej rozumieją wewnętrzne szczęście.
Dodane przez Ela (Gość)
2. 15-09-2010 15:13
Szczęście
dlaczego fragment a nie całość?
Dodane przez lulu (Gość)
Napisz komentarz
Imię:
Tytuł komentarza:
Treść komentarza:

Ochrona:* Code
Wyślij